17 maja 2012

Kress 360 BPS BiPower, czyli Pan Fleks Uprzejmie Donosi


Pan Fleks postanowił Wam donieść... o nowościach. Oprócz projektów, testów narzędzi, widokówek z podróży, na blogu możecie przeczytać także o tym, co dzieje się na rynku narzędziowym. Śwagier przygotował donosicielską wersję Pana Fleksa, a Pan Fleks... on postanowił donieść. 

Dzisiaj opowiem Wam o światowej nowości od Kressa. Zapewne znacie go jako producenta wysokiej jakości wkrętarek akumulatorowych, niekiedy ciężkawych, ale zawsze o bardzo dobrych parametrach i wysokiej jakości. Dystrybutorem Kressa w Polsce jest firma Lange Łukaszuk, o której na tym blogu mieliście okazję przeczytać już wcześniej. 

Młotek Kressa 360 BPS BiPower miał swoją premierę na Międzynarodowych Targach Narzędzi w Kolonii, wiosną tego roku. Narzędzie działa w ten sposób, że w normalnym trybie pracy, silnik zasilany jest przez akumulator o napięciu 36V i pojemności 3,5 Ah. Jeśli wskaźnik na baterii zasygnalizuje, że ładunek się wyczerpuje, wystarczy podpiąć kabel sieciowy. Jest to wyjątkowo łatwe, bo także w tym modelu Kress zastosował QuiXS, czyli system szybkiego mocowania przewodu zasilającego.

Maszyna waży około 5 kilogramów. Według informacji od LŁ, w sprzedaży powinna pojawić się za około 3-4 tygodnie. Co wyróżnia ten konkretny model Kressa spośród podobnych urządzeń oferowanych przez konkurencję? Jest kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę. Po pierwsze - młot posiada silnik indukcyjny - dość rzadko stosowany w małych elektronarzędziach (w tej chwili Protool, Festool i Milwaukee w nowej serii FUEL). Silnik indukcyjny (bezszczotkowy) charakteryzuje się mniejszym apetytem "na prąd", większą wydajnością i mniejszą wagą. Według deklaracji Dystrybutora, młotek potrafi wywiercić w betonie ponad 270 otworów o średnicy 6mm, na głębokość 40mm. To bardzo dobry wynik, zważywszy na fakt, że jest to narzędzie akumulatorowe, o energii udaru niemal 3J

Dane techniczne młotka:
  • Bateria    36 Volt / 3,5 Ah Li-Ion 
  • Obroty bez obciążenia    0 - 850 /min.
  • Ilość udarów bez obciążenia    0 - 4.500 /min.
  • Energia udaru    2,9 J (wg EPTA 05/2009)
  • Max Ø wiercenia w betonie    26 mm (udarowo)
  • Max Ø wiercenia otwornicą    68 mm
  • Max Ø wiercenia w stali    13 mm
  • Max Ø wiercenia w drewnie    30 mm
  • Ø kołnierza    55 mm
  • Średni czas ładowania    45 min.
  • Wibracje przy udarze    9,1  m/s2
  • Waga    4,9 kg
Podstawowymi funkcjami młotka są oczywiście wiercenie oraz kucie, ale maszyna świetnie radzi sobie także z wierceniem bezudarowym i podkuwaniem. W wykorzystywaniu pierwszej funkcji niezwykle pomocny jest szybkozaciskowy uchwyt wiertarski - na wiertła z uchwytem SDS, bądź walcowe. Brak konieczności stosowania przejściówek na wiertła walcowe sprawia, że wiercenie powinno być bardziej precyzyjne i dokładniejsze.

Na deser pozostawiłem Wam kilka smakołyków: akumulator objęty jest dwuletnią gwarancją. Przy pojemności 3,5Ah czas potrzebny na jego naładowanie to niespełna godzina. Nieźle, prawda? 
Zobaczymy jak rynek przyjmie tę nowość, która niewątpliwie jest ewenementem na skalę światową. Widać wyraźnie, że producenci powoli odchodzą od wojen cenowych oferując faktycznie nowatorskie rozwiązania. Dla nas, majsterkowiczów, przykry jest jedynie fakt, że młotowiertarka katalogowo kosztuje... 3849 PLN netto

Tak oto donosiłem Wam ja - Pan Fleks

13 maja 2012

Podróże Pana Fleksa: Jula, czyli raj dla facetów



Zastanawialiście się zapewne, Drodzy Czytelnicy, co Pan Fleks porabiał przez minione dwa tygodnie... Otóż oprócz zajęć typowych dla urlopujących Polaków, czyli pracy nad podwyższeniem poziomu cholesterolu poprzez grillowanie, wybrał się w podróż. Specjalnie dla Was, przepytał kilku producentów narzędzi, odwiedził ciekawe miejsce i przywiózł trochę zdjęć oraz ciekawostek. Ale zacznijmy od początku. 

Będąc wielkim patriotą, zatroskanym o losy ojczyzny, Pan Fleks postanowił sprawdzić stan przygotowań na nowym odcinku autostrady A2. Spakował prowiant, zatankował do pełna, pożegnał czule Panią Fleksową oraz małą Fleksównę i pojechał. Autostrada okazała się skrajnie nudna, a ponadto niedokończona, ale skoro doprowadziła niemal do samej Stolicy, Pan Fleks odwiedził jedno z najciekawszych, w jego prywatnym rankingu, miejsc - market Jula. Jest to stosunkowo młoda w Polsce sieć (liczy sobie obecnie 6 lokalizacji), ale powiem szczerze - tak ciekawego miejsca oczy Pana Fleksa nie widziały...

Akcesoria - marki własne i nieobecne dotychczas w Polsce (np. KWB)

Konia z rzędem temu, kto w innym markecie znajdzie...przenośne dystrybutory do paliwa

Dla każdego coś odpowiedniego
Zastanawiacie się zapewne, co ciekawego i nietypowego może być w markecie dla majsterkowiczów. Otóż Panem Fleksem też targały podobne wątpliwości. Mamy w końcu w Polsce przedstawicieli kilku największych sieci, niektóre markety znajdziecie nawet w mniejszych miejscowościach. W takim chociażby Poznaniu jest już prawie wszystko... Praktiker, Castorama, Brico Depot, Bricoman, Leroy Merlin, Obi. Jula jest jednak inna... Markety oferują asortyment dla majsterkowiczów - nie znajdziecie tutaj wprawdzie materiałów budowlanych, ale i tak potrzeba sporo czasu, aby obejrzeć wszystko. 

Jula, czyli od łuparek do prężnej sieci

Historia sieci zaczyna się banalnie - jak to zwykle bywa matką pomysłu była specyficzna potrzeba. W latach siedemdziesiątych, wskutek pogłębiającego się kryzysu naftowego, Szwedzi poszukiwali alternatywy dla paliwa - oleju opałowego. Szwedzcy rolnicy na masową skalę zaczęli wykorzystywać do ogrzewania domów drewno. Ponieważ jednak brakowało narzędzi do obróbki opału, Lars-Göran Blank, założyciel sieci, zaczął produkcję łuparek o wdzięcznej nazwie Julakapen. Popyt rósł bardzo szybko, klienci zaczęli interesować się także częściami zamiennymi do maszyn, więc pomysłodawca postanowił rozszerzyć asortyment włączając do oferty kompresory i narzędzia potrzebne klientom. Sieć zaczęła bardzo dynamicznie się rozwijać, aktualnie to ponad 50 sklepów w Szwecji, Norwegii oraz Polsce.

Ryobi, czyli system One Plus - jeden akumulator i ładowarka +bogata oferta narzędzi
Dobrzy znajomi - zielony Bosch, Black&Decker, a także marki własne - szary i czerwony MeecTools

MeecTools, Bahco i Hultafors, czyli marki w Jankach

Pan Fleks odwiedził market w podwarszawskich Jankach. Spędził tam niemal 2 godziny, ale podczas uważnego studiowania katalogu uznał, że nie wszystko zobaczył.
Jula działa według ciekawej filozofii. Otóż sprzedaje narzędzia zaledwie kilku producentów: są tam marki dla "niedzielnych majsterkowiczów", czyli takie, które są bardzo tanie, ale jednocześnie spełniają swoje zadanie, gdy używamy ich rzadko. Marki własne to, m.in: Meec Tools (linia szara oraz czerwona), Hard Head (akcesoria do elektronarzędzi). Z marek nieobecnych dotychczas w Polsce na szeroką skalę, warto wspomnieć o rewelacyjnym Hultafors-ie (noże, miary zwijane w I klasie dokładności), KamasaTools (narzędzia ręczne z dożywotnią gwarancją), ESABie (spawarki), Tormeku (rewelacyjne szwedzkie ostrzałki do dłut i noży) oraz marce BIG RED (czyli amerykański producent wyposażenia warsztatowego).

Szary MeecTools - jeśli używamy narzędzia tak jak statystyczny Szwed, czyli przez kilkanaście minut rocznie - to idealne połączenie ceny i jakości.
Czerwony MeecTools - narzędzie dla wymagającego majsterkowicza: producent oferuje nam 36 miesięcy gwarancji w bardzo rozsądnej cenie.

MeecTools króluje w Juli - szlifierki, wiertarki, wkrętarki, narzędzia stacjonarne, a także kompresory.
ESAB - mercedes dla spawaczy

Pan Fleks nie byłby sobą, gdyby z takiej podróży wrócił z pustym bagażnikiem. Po wizycie w Juli stał się bogatszy o ściski do klejonki, nóż Hultafors (ten rodzaj noża posiada podobno prawie każdy Szwed, a że do tej pory Pan Fleks posiadał jedynie kurtkę-szwedkę, to sami rozumiecie...) oraz miarkę Bahco, wyposażoną w ten sam rodzaj taśmy, co ulubiony Komelon, o którym pisałem w jednym z poprzednich postów. Jeśli macie do Juli blisko, koniecznie zwróćcie uwagę na wspomniane miary - w weekend były w promocyjnych cenach: 9,99PLN zamiast 25 PLN.

Miara Bahco i nóż Hultafors - zbieżność kolorów i szaty bloga: przypadkowa :)
Szwedzka jakość za niecałe 14 PLN. Od teraz mogę ze spokojem zacząć polowanie na dziki.
Bardzo trwała taśma powleczona specjalną elastyczną powłoką, II klasa dokładności - w promocji za jedyne 9,99PLN

Wspominałem powyżej o szwedzkim Tormeku - stolarze i ci, którzy pracują narzędziami ręcznymi znają zapewne tę markę. Jest to producent wysokiej jakości ostrzałek wolnoobrotowych, chłodzonych wodą, a także całej masy akcesoriów. Dotychczas w Polsce Tormeka sprzedawała zaledwie garść punktów. W Juli znajdziemy zarówno szlifierki jak i akcesoria: 


Jeśli nie możemy pozwolić sobie na zakup oryginalnego Tormeka, możemy poszukać odpowiednika z marki MeecTools - kosztuje niemal trzykrotnie mniej.

Katalog, karta klubowa oraz kilkadziesiąt modeli spodni roboczych

Market Jula to zdecydowanie najciekawsze miejsce, jakie odwiedził Pan Fleks. Nie znam bowiem innego marketu, w którym dział z odzieżą roboczą przypomina mały sklep, a samych skarpetek i spodni jest tam przynajmniej kilkadziesiąt modeli. Czy ktoś powiedział, że kask na budowę musi być nudnym kawałkiem plastikowej skorupy? Czy skarpetki muszą być szare i  niewygodne? A czy spodnie robocze muszą sięgać wyłącznie do kostki? Jeśli uważaliście tak do tej pory, odwiedźcie Julę - przekonacie się o czym piszę. 

Katalog Juli - ponad 400 stron, a tam same smaczki - od akcesoriów, poprzez narzędzia, na akcesoriach samochodowych, żeglarskich i drobnych RTV kończąc.
To chyba najwyższy czas, aby zmienić dostawcę skarpetek...;-)
Czy Wy także uważacie, że na budowie nie musi być nudno?
Markety Jula prowadzą także program klubowy - każdy, kto robi zakupy może otrzymać specjalną kartę klubową, z którą wiążą się rozmaite benefity. W sklepach dostępny jest także katalog - jest tam wszystko, co możecie kupić w sieci sklepów - dokładny opis i numery referencyjne pomogą Wam zaplanować zakupy. 

Słupsk i co dalej?

Już wkrótce, bo 18 maja, nowy market zacznie działać w Słupsku. Oprócz tego Julę znajdziemy w Warszawie (2x), Wrocławiu i Lublinie, a także w Łodzi. Pan Fleks, nieoficjalnie dowiedział się, że sieć będzie sukcesywnie rozbudowywana. O szczegółach mam nadzieję napisać już wkrótce, w ramach nowego wywiadu w cyklu Pan Fleks Agent Wywiadu.

Pan Fleks serdecznie dziękuje Panu Tomaszowi, kierownikowi multimarketu w Jankach, Pani Annie - za możliwość odwiedzenia sklepu, wykonania zdjęć i wycieczkę po markecie oraz przesympatycznej Obsłudze, która sprostała zadaniu, pomimo, że Pan Fleks to bardzo wymagający klient ;-)

26 kwietnia 2012

Akademia Pana Fleksa - czyli Pan Fleks i Dzień Dziecka






Mam dla Was dzisiaj zagadkę: 

Co łączy Pana Fleksa, Iwonę Guzowską, Pawła Zawitkowskiego i Annę Marię Wesołowską?

Hmmmm, pomyślmy...Pan Fleks jest bokserem! Nieeee....nie to. To może: Pan Fleks orzeka równie sprawiedliwie, co sędzia Anna Maria Wesołowska? Nieeee, chociaż jest bliski mistrzostwa.... No dobrze, podpowiem Wam. Otóż 2 czerwca, w Poznaniu, na Termach Maltańskich odbędzie się impreza organizowana z okazji Dnia Dziecka, przez redakcję czasopisma "Mój przedszkolak". Program spotkania jest bardzo interesujący: sędzia Anna Maria Wesołowska opowie jak rozmawiać z dziećmi o bezpieczeństwie, mówić im o ich prawach i chronić przed zagrożeniami. Iwona Guzowska podpowie jak rozwijać w dzieciach miłość do sportu, znany fizjoterapeuta, Paweł Zawitkowski, wyjaśni jak dbać o prawidłowy rozwój dziecka, a Pan Fleks...Pan Fleks poprowadzi zajęcia z majsterkowania w ramach Akademii Pana Fleksa ;-)

Impreza jest pomyślana w ten sposób, by zarówno dzieci jak i dorośli znaleźli w jej trakcie coś dla siebie. Podczas gdy rodzice będą mieli okazję wysłuchać wykładów, ich pociechy będą miały możliwość nabyć praktyczne i przydatne w dorosłym życiu umiejętności. 

Pełen program znajdziecie na stronie Akademii: http://www.mojprzedszkolak.com.pl/o-akademii-mojego-przedszkola.html

Warto wspomnieć, że udział w Akademii jest bezpłatny, należy jednak pamiętać, aby zarejestrować się na stronie projektu i zawczasu zapisać siebie oraz dzieci na interesujące zajęcia. Wolne miejsca jeszcze są, Pan Fleks przewidział atrakcje zarówno dla małych majsterkowiczów, a także majsterkowiczek. Póki co nie mogę Wam zdradzić wszystkich szczegółów, ale Przyjaciele Pana Fleksa zadbali też o drobne upominki dla dzieciaków ;-)

To jak, widzimy się 2 czerwca, w Poznaniu, na Termach Maltańskich? Będę na Was czekał! ;-)




23 kwietnia 2012

TKS 18-255 oraz KGS12-210 K, czyli kwietniowe nowości od DWT


Kwiecień przyniósł nam kilka nowości narzędziowych - Pan Fleks uznał, że jest to dobry pretekst, aby co nieco o nich napisać. Zacznę od marki DWT, wobec której, nie ukrywam, mam sporo sympatii. Pamiętacie post z testem wiertarki bezudarowej DWT BM-300? Od testu minął już ponad rok, przez ten czas wiele narzędzi przewinęło się przez Fleksowe ręce, ale jedno jest pewne - w kategorii jakość/cena wiertarka wciąż bije na głowę konkurencję. 

Wróćmy jednak do tematu, bo mowa miała być o nowościach - w bieżącym miesiącu pod marką DWT pojawiły się dwie ciekawych premiery - pilarka typu combo oraz niewielka pilarka stolikowa. Pierwsza z nich łączy w sobie zalety ukośnicy (opuszczana głowica i ruchomy blat) i małej pilarki stolikowej. Druga to klasyczna pilarka stolikowa z poszerzanym blatem, wyposażona w mocny, niemal 2 kilowatowy silnik, a także sporo akcesoriów ułatwiających pracę

Zacznijmy od ukośnicy DWT KGS12-210 K

KGS 12-210 K, czyli sprytne combo od DWT - niewielka pilarka, która łączy w sobie zalety ukośnicy i piły stolikowej.
 Oto dane techniczne ukośnicy: 
  • Moc nominalna: 1200 [W]    
  • Prędkość obrotowa bez obciążenia : 5000 [obr/min]
  • Średnica tarczy max. / min.: 210/205 [mm]                
  • Średnica wrzeciona max. / min.: 30/30 [mm]     
  • Max. szerokość zęba: 2,80 [mm]     
  • Max. głębokość cięcia [H x W] 0° / 90°: 60x120 [mm]
  • Max. głębokość cięcia [H x W] 0° / 90°: 60x90  [mm]    
  • Max. głębokość cięcia [H x W] 0° / 90°: 40x120 [mm]    
  • Max. głębokość cięcia [H x W] 0° / 90°: 40x90 [mm]
  • Natężenie przy 230 V: 6,00 [A]
  • Waga: 8,00 [kg]

Tego typu narzędzia są rewelacyjną alternatywą dla dużych pilarek stołowych i z pewnością sprawdzą się w niewielkim warsztacie hobbysty. W zestawie znajdziemy, oprócz maszyny, tarczę pilarką, culagę, worek na pył i popychacz. Warto wspomnieć, że DWT przy zakupie na paragon udziela na swoje narzędzia 4-ro letniej gwarancji!


Drugim narzędziem, o którym chciałbym dzisiaj napisać jest pilarka stolikowa DWT TKS 18-255:


Tego rodzaju pilarki wymagają wprawdzie większego warsztatu, ale za to są bardziej uniwersalne od ukośnic - przytniecie za ich pomocą formatki, z których wykonacie później meble, bądź drobniejsze elementy do Waszych projektów, a także deski i panele podłogowe. Producent oferuje także wersję z podstawą, co upraszcza nam nieco kwestię stabilnego zamocowania narzędzia.

Dane techniczne: 
  • Moc nominalna:    1800 [W]   
  • Natężenie przy 230 V: 7,80 [A]   
  • Prędkość obrotowa bez obciążenia: 5000 [obr/min]   
  • Średnica tarczy max. / min.:    250 [mm]   
  • Średnica wrzeciona max. / min.:    30/30 [mm]   
  • Max. szerokość zęba:    3,00    [mm]   
  • Zakres kąta cięcia:    90°-45°   
  • Max. Głębokość cięcia przy 45:°    74[mm]   
  • Max. Głębokość cięcia przy 90°:    60[mm]   
  • Waga: 18,00 [kg]
Narzędzia są dostępne, m.in. na stronie dystrybutora, czyli firmy Hanmar.

W jednym z najbliższych postów przedstawię Wam relację z testu narzędzia do cięcia i szlifowania AMS-10,8 Li BMC, który zasila akumulator litowo-jonowy. Zapraszam już teraz! ;-)










22 kwietnia 2012

Jak przygotować niepowtarzalną ramkę na zdjęcie? - Fleksówna w akcji!



Czas jest nieubłagany. Mała Fleksówna zaczyna imprezować na balach dla 5-latków. Życie...
Przed jedną z urodzinowych imprez, Pan Fleks postanowił utrwalić w latorośli zamiłowanie do majsterkowania i zaproponował wspólne wykonanie prezentu. Postanowiliśmy, że przygotujemy drobny upominek - niepowtarzalną ramkę do zdjęcia. Projekt jest banalnie prosty. Do jego wykonania nie potrzebujemy praktycznie żadnych elektronarzędzi, co sprawia, że przy niemal wszystkich czynnościach może nam asystować nasza pociecha. 

Czego potrzebujemy?
  • ramka do zdjęcia (gotowa, bądź jedna listewka i kawałek tektury do jej wykonania), 
  • farba, bejca, bądź wosk koloryzujący, 
  • modelina, 
  • klej termotopliwy i pistolet do jego naniesienia. 
W naszym projekcie wykorzystaliśmy gotową ramkę, jaką w kompletach możemy kupić chociażby w Ikei. Bardziej ambitni mogą pokusić się o samodzielne wykonanie, ale będzie to z pewnością bardziej czasochłonne i droższe, a ponadto wymagające użycia narzędzi. Gotowe ramki są już zazwyczaj wyszlifowane i przygotowane do malowania bądź ozdabiania.

Ramki z Ikea - trzy sztuki za kilkanaście złotych, Niestety, samodzielne wykonanie zajmuje sporo czasu, a także w miarę dokładnych narzędzi. Tym razem warto wykorzystać gotowy element.

Ramkę dla koleżanki Fleksówny ozdobiliśmy farbą z drobnymi opiłkami metalu, która bardzo fajnie mieni się przy dziennym świetle. Wprawdzie powłoka będzie wyglądała atrakcyjnie, ale malowanie musimy przeprowadzić sami, bo opary farby są bardzo szkodliwe nawet dla nas - nasza pociecha może w tym czasie przygotować z modeliny dodatkową ozdobę ramki. 


Ramkę odkładamy na kilkanaście godzin do wyschnięcia, pozwólmy także odparować rozpuszczalnikom, dzięki czemu pozbędziemy się nieprzyjemnego zapachu. Kiedy farba wyschnie, możemy zabrać się do zamontowania ozdoby z modeliny. Najłatwiej wykorzystać do tego klej termotopliwy, który jest łatwy w nanoszeniu za pomocą specjalnego pistoletu, a także trwały. 

GlueGun Dremela - bardzo fajny gadżet, o którym pewnie przeczytacie jeszcze na blogu.





Podczas pracy z pistoletem pamiętajmy, że klej a także głowica narzędzia rozgrzewa się do niemal 200 stopni! Jeśli pracujemy wspólnie z dzieckiem, zwróćmy uwagę, by nie zrobiło sobie krzywdy. Ten konkretny model pistoletu jest akurat bardzo przyjazny - jego obudowa nie nagrzewa się zbyt mocno (dzięki pokrytej silikonem końcówce), w odróżnieniu od innych, tanich pistoletów za kilkanaście złotych.

Po rozgrzaniu pistoletu nanosimy na ramkę klej. Ważne, aby odpowiednio rozgrzać narzędzie. Jeśli użyjemy kleju zbyt wcześniej, zacznie odchodzić od powierzchni.
Fleksówna w akcji - tylko ona wie, jak wypozycjonować misia!
Ostatni etap - drukujemy wspólną fotografię i umieszczamy ją w ramce.

Ile czasu potrzebujemy na przygotowanie prezentu? Projekt nie jest wprawdzie pracochłonny, ale powinniśmy zarezerwować sobie przynajmniej jeden dzień. Najwięcej czasu potrzebujemy na porządne wyschnięcie farby. Misiek z modeliny powinien wygrzewać się w piekarniku kilkadziesiąt minut. Klej z pistoletu tężeje około 15 minut. Każdemu, kto w ciągu tygodnia ma zbyt mało czasu dla pociech, serdecznie polecam wspólne majsterkowanie - to naprawdę bardzo przyjemne! ;-)  

17 kwietnia 2012

Narzędzia z marketów spożywczych - akcesoria [film z testów]


Przed kilkoma miesiącami Pan Fleks opublikował artykuł na temat elektronarzędzi z marketu spożywczego - chodziło wówczas o markę Parkside, dostępną w sieci marketów Lidl. Dzisiejszy post jest w zasadzie kontynuacją wątku, który wzbudził wśród Was ogromne zainteresowanie. Pan Fleks postanowił opisać zestaw nawiertaków marki Powerfix.


Nawiertak to rodzaj wiertła z dodatkowym pogłębiaczem, dzięki któremu możemy wykonać w materiale otwór na wkręt, a jednocześnie na stożkowy łeb. Zestaw składa się z 7 sztuk wierteł, zamkniętych w pudełku z tworzywa. Pierwsze, co rzuca się w oczy to geometria wiertła, a także jego niechlujne wykonanie - zobaczcie zdjęcie poniżej:


Taki układ zwojów bardzo kiepsko odprowadza zwierciny - co oznacza to w praktyce? Obejrzyjcie film pod artykułem; ten dym i znacznie wolniejsze zagłębianie się w materiał to właśnie konsekwencja. Zapewne większość z Was interesuje jedno - czy warto wydać na te akcesoria kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych? Odpowiem krótki - NIE WARTO... Powodów jest kilka.
Po pierwsze wykonanie - niedokładne oszlifowanie ostrza powoduje wyrywanie laminatu w płycie, a w drewnie wydzieranie włókien. Po drugie - zestaw jest tak słabej jakości, że nawet dołączony imbus, którym luzujemy śrubę ogranicznika, nie pasuje - jest za mały i zbyt miękki, żeby odkręcić nim śrubkę. We wspomnianym filmie możecie zobaczyć porównanie Powerfixa ze sprawdzonym Wolfcraftem, poniżej zdjęcia opisujące to, o czym mowa: 

Powerfix - powyrywany laminat, efekt kiepskiego ostrzenia
Wolfcraft: laminat także nieco wyszczerbiony, ale w znacznie mniejszym stopniu, niż w przypadku marketówki
Wolfcraft: nawiertak równo ścina włókna drewna - widać to na obrzeżach otworów.
Powerfix - katastrofa: nie dość, że wolno się zagłębia, to jeszcze sieje spustoszenie.


Podobnie jak w przypadku elektronarzędzi, także i tutaj stwierdzam, że jest to dobry zestaw, dla kogoś, kto pracuje takim rodzajem wiertła raz do roku. Częstsza praca będzie męcząca (trzeba użyć większej siły przy wierceniu), a także da nam dużo gorsze efekty. Jednym słowem - życzliwie odradzam ;-) 

Ocena Pana Fleksa


Na deser krótki zapis video testu: wykorzystano w nim świerkowe listwy, formatkę z laminowanej płyty wiórowej, wkrętarkę Makity BDF442RFE w konfiguracji: II bieg, blokada sprzęgła do wiercenia. Enjoy! 



15 kwietnia 2012

Dremel 8200, czyli od ostrzałki do brzytew do bezprzewodowej perfekcji

A.J Dremel - genialny konstruktor, a po amerykańsku: fundator Dremela.

10 października 1932 roku, Borsuki z Wisconsin zremisowały 7 - 7 z drużyną z Ohio. Tego samego roku, emigrant z Austrii, niejaki A.J. Dremel założył w miasteczku Racine firmę, której nazwa przez kolejne dziesięciolecia będzie kojarzyła się nam z uniwersalnymi narzędziami do majsterkowania. A.J. dotarł do USA prawdopodobnie wraz jedną z pierwszych fal emigrantów z Europy. Niewielkie miasteczko Racine miało w tamtych czasach najwyraźniej moc przyciągania genialnych wynalazców: w 1872 JW Cathcart zbudował tam jeden z pierwszych na świecie samochodów; w 1887 niejaki Wiliam Horlick wynalazł mleczko słodowe, które niecałe 40 lat później, połączone z czekoladą i cukierkami przez Franka C. Marsa, stanie się kultowym batonikiem. 

Okolicznościowy plakat ze wspomnianych na wstępie rozgrywek Borsuków z Wisconsin

Ej-Dżej był szalenie ambitnym konstruktorem, pomimo, że kurs rysunku technicznego ukończył korespondencyjnie. Pierwszym wynalazkiem nowej firmy była elektryczna ostrzałka do brzytew; pierwowzór dzisiejszych Dremeli powstał w 1935 roku (tak, zgadza się, uważny Czytelnik słusznie stwierdza, że to także wtedy wynaleziono nylon;-)) i nosił nazwę Moto-Tool. Dremel wychodził z założenie, że to nie moment obrotowy, ale prędkość czyni narzędzie bardziej wszechstronnym. 
Przez kolejne dziesięciolecia marka rozwijała się bardzo dynamicznie, pod koniec lat '80-tych XX wieku wprowadzono do sprzedaży pierwszego bezprzewodowego Dremela. 

Od Moto-Toola, do współczesności, czyli kilka pomysłów Dremela na wszechstronność.

Skoro już odświeżyliśmy sobie nieco techniczno-kulinarną historię Stanów Zjednoczonych, pora opowiedzieć, o czym porozmawiamy dzisiaj. Więc uwaga: będziecie zaskoczeni - post zamierzam poświęcić Dremelowi, a konkretnie modelowi Dremel 8200 ;-)


Dremel miał posłużyć głównie jako pomoc przy odnawianiu starych krzeseł (o czym jeszcze przeczytacie na blogu), okazało się jednak, że wykorzystać go tylko do jednego zadania byłoby nikczemnością. Narzędzie jest tak bardzo uniwersalne, że można wykorzystać je do wiercenia, szlifowania, grawerowania i tysiąca innych rzeczy, które przyjdą Wam do głowy.


Zestaw, który Pan Fleks miał niewątpliwą przyjemność przetestować jest dość bogaty. Oprócz samego narzędzia, ładowarki i akumulatora, odnajdziemy tam 45-cio częściowy zestaw końcówek, a także przystawki do frezowania i wiercenia. 


Całość zamknięto w bardzo praktycznych walizkach - sztywnych i jednocześnie lekkich oraz poręcznych. Bosch, czyli właściciel marki Dremel, swoją filozofię genialnych opakowań i skrzynek zastosował także w przypadku tej marki: 

Co możemy zrobić za pomocą małego Dremela? Opiszę tutaj tylko część zastosowań: po pierwsze, możemy nim frezować - zarówno otwory, jak i bardziej skomplikowane kształty (w zestawie jest specjalny cyrkiel, za pomocą którego możemy wycinać okręgi): 


Dremelem możemy grawerować, szlifować i oczyszczać różne elementy z rdzy i starych powłok malarskich. W projekcie, o którym Pan Fleks wspomniał powyżej (chodzi o renowację krzeseł), multinarzędzie wyposażone w specjalną końcówkę z papierem ściernym posłużyło do czyszczenia z kleju otworów na czopy poprzeczek krzesła (Pan Fleks postanowił zaimponować przy niedzieli Pani Fleksowej i wypolerował jej piękny, aczkolwiek marnej próby, srebrny pierścień). Zapewne niektórzy z Was zastanawiają się, jak z podobnymi zadaniami radzi sobie narzędzie akumulatorowe. Mam dobrą wiadomość: znakomicie! Akumulator to sprawdzona technologia Boscha, złożona z szybkiej ładowarki i ogniw litowo-jonowych. Baterię wyposażono w zabezpieczenia monitorujące każdą z cel, a znana z niebieskich modeli Boscha ładowarka, regeneruje akumulator w około 60 minut. Konstruktorzy wyszli zapewne z założenia, że tego rodzaju narzędzie nie wymaga w zestawie więcej, niż jednego akumulatora, z uwagi na charakter prac, do jakich został przeznaczony. Uprzedzając ewentualne pytania - do Dremela nie pasują (a szkoda), akumulatory znane z niebieskiej linii Boscha 10,8V. 


Czym jeszcze charakteryzuje się bezprzewodowy Dremel 8200? Ma kilka ciekawych rozwiązań, o których warto wspomnieć. W górnej części narzędzia znajdziemy wygodny włącznik, a także przycisk blokujący wrzeciono. Tulejka wokół wrzeciona jest demontowalna, zamiast niej możemy założyć końcówkę do frezowania. Same końcówki to historia na osobny artykuł. Oprócz wymiennych głowic na wiertła, frezy i akcesoria, wrzeciono możemy uzbroić w tarcze szlifujące. Dremel opatentował ciekawe rozwiązanie, zwane SpeedClick. Jest to końcówka na której mocujemy tarcze ścierne. Odsuwając i przekręcając zieloną część, nakładamy tarcze do cięcia bądź szlifowania i przekręcając, blokujemy ją. W odróżnieniu od nieoryginalnych rozwiązań to jest wyjątkowo pewne i bezpieczne: 

Końcówka SpeedClick i tarcza z papierem ściernym.
Kilka elementów z bogatego asortymentu akcesoriów. Od lewej: szczotka do czyszczenia, mini-bęben szlifierski, końcówka SpeedClick (poniżej tarcza z papierem 240), kamień szlifierski, głowica do frezów i wierteł, tarcza do cięcia i szlifowania.

Opisywany model wyposażono w płynną regulację prędkości obrotowej, a także bardzo przydatny gadżet - wskaźnik naładowania akumulatora!


Na koniec krótkie podsumowanie i garść wrażeń - narzędzie jest bardzo lekkie, akumulator okazuje się wydajny. Pomimo kilku bardzo zróżnicowanych prac nigdy nie zdarzyło się, aby zabrakło akumulatorowi tchu. Regulacja prędkości jest bardzo wygodna, podobnie jak wskaźnik informujący nas o pozostałym w baterii ładunku. Metalowa zawieszka, którą widzicie na zdjęciu powyżej sprawdzi się podczas pracy z giętkim wałkiem. Mnogość akcesoriów sprawia, że jest to szalenie użyteczne urządzenie. Obserwując ceny oryginalnych dodatków Dremela możecie odnieść wrażenie, że są drogie. Miejcie jednak na uwadze fakt, że tanimi końcówkami z marketu możecie wyrządzić sobie krzywdę. Pan Fleks woli zapomnieć o przygodzie, kiedy tarczą z Lidla próbował pracować podobnym narzędziem właśnie wtedy, gdy ta zdecydowała się wybrać na wycieczkę w przestworza...
 

Zalety
  • niesamowita uniwersalność, 
  • dostęp do różnorodnych akcesoriów, 
  • jakość wykonania, 
  • zasilanie akumulatorowe.

Ocena Pana Fleksa


P.S. Już wkrótce kolejna opowieść o Dremelu: test uniwersalnej pilarki DSM20